Wybiegi dla psów byłyby fajne gdyby...nie ludzkie przekonania
- Agnieszka

- 9 sty
- 2 minut(y) czytania
Ideą wybiegów dla psów możliwość odpięcia psa ze smyczy i umożliwienie mu swobodnego poruszania się. Często na wybiegach mamy np tory agility, które można wykorzystać do amatorskich treningów . Jest to też miejsce gdzie można spotkać się z innymi psami i pozwolić psu na swobodne interakcje. I wszystko byłoby fajnie gdyby ....nie ludzie...i ich przekonania.

Opiekunowie psów traktują wybieg dla psa zbyt dosłownie. Uważają, że wchodząc na plac należy odpiąć smycz natychmiast i bez względu na to co się dzieje wokół pies może pędzić gdzie chce i jak chce jednym słowem zamknięcie furtki zwalnia opiekuna z odpowiedzialności za swojego psa. W głowie ma że tutaj tak wolno a nawet trzeba- to głębokie przekonanie. I taki pies w tej pierwszej emocji wpada w towarzystwo( bo przecież stęsknił się i musi się przywitać) i mamy pierwsze bum.....kolejna sytuacja gdy na plac wchodzi nowy pies a utworzona juz banda psich łajdaków podbiega gromadnie do nowoprzybyłego wgniatając go niemalże w podłoże , opiekunowie głęboko przekonani że przecież to świadczy o ogromnej towarzyskości ich podopiecznych i należy to pielęgnować ...i mamy następne bum
A potem pojawia się dobra ciocia z torbą pełną smaczków również głęboko przekonana, że psom należy sie rozrywka i chce być miła dla wszystkich.Albo chociaż dla swojego psa. bo jest głęboko przekonana że właśnie buduje więzi...Zaczyna się częstowanie ale tylko wybranych: bo ten może tamten nie może ... frustracja rośnie. Zaczyna się rywalizacja o zasoby i...mamy kolejne bum
Albo jakiś opiekun czuje się głęboko przekonany, że należy „ wybiegać” swojego psa i ...wyjmuje jego ukochaną piłeczkę ...zaczyna rzucać....amatorów pogoni robi się nagle całe stado i co?... mamy kolejne bum!!!
Wybieg dla psów to także miejsce gdzie opiekun wchodzi z psem i mówi: widzimy się za godzinę. Pa.głęboko przekonany że spełnia obowiązki dobrego opiekuna
I na prawdę wyłącza się z kontroli puszczając psa w absolutny samopas.
Mamy też mocno zaangażowanych opiekunów co się cieszą gdy ich pies staje się tzw ofiarą. Wyglada to na spektakularne gonitwy i jakoś przytomnie właściciel nie chce zauważyć że to juz dawno zabawą nie jest. Jest za to głęboko przekonany : „Przynajmniej się trochę wybiega”....
I na koniec tych rozważań sytuacja z wczoraj.
Czyli stygmatyzacja i głębokie przekonanie o winie...jesteśmy na wybiegu( ja jestem obserwatorem i świadkiem. Nie moi klienci nie moja robota). Szaleństwo grupy psów. Jest w grupie uroczy pies o wyglądzie liska i piękna młoda rottweilerka. Pojawia się piłeczka . „Bo przecież wybieg dla psów służy do rzucania piłeczek”. Piłke łapie rotweilerka. Leci to łapie. Przecież nie wie że to nie jej piłka …Dochodzi do konfliktu. Czy to jakieś zaskoczenie? Rottweilerka adekwatnie odpowiada liskowi na próbę odebrania jej piłki....
Na opiekunkę rotweilerki wylewa się wiadro pomyj... tylko, że nikt nie chce wyciągnąć wniosków że to nie rasa ma tu cokolwiek do rzeczy .... tylko te cholerne przekonania
A dodatkowo stygmatyzacja....bo rottweiler...
Ludzie ogarnijcie się proszę




Komentarze